Content

15 Comments

Co zawdzięczam czerwonej szmince?


źródło
Był maj 2012 roku. Miasto powoli zaczynało tętnić życiem, chociaż pogoda jeszcze nie dostosowała się do majowych wymogów. Był to mój pierwszy rok studiów i dopiero pod koniec zdobyłam się na odwagę, by na zajęcia z psychologii przyjść dumnie prezentując na swoich ustach czerwoną szminkę. Słowem wyjaśnienia dla niewtajemniczonych: psycholog, a raczej młody adept tej wiedzy tajemnej, która jeszcze wydaje mu się niezawodnym instrumentem do rządzenia światem i ludźmi, w czerwieni ust jakimś cudem zacznie dostrzegać manifestację kobiecych organów płciowych i z dziwnymi teoriami na ... ustach (?) uświadomi ci twoje niewybaczalne foux-pas. Bo kochamy to robić tak samo jak kochamy patologię. Gdy już miałam nadzieję, że sprawa nie robi wrażenia, szminka zaczęła roztaczać swój czar. Niezainteresowani wcześniej koledzy zaczęli się interesować i to dość intensywnie. Pokusiłam się więc o eksperyment (o duszo naukowca, niech siły wyższe mają cię w opiece) i nosiłam ten męczący, mocny, dominujący kolor do końca roku akademickiego. Zainteresowanie wzrosło, podobnie jak liczba spojrzeń ludzi mijanych na ulicy.
Nagle, wcześniej niechętni dżentelmeni chcieli potrzymać mi torebkę, wyjść na spacer, poczęstowali fajką przed zajęciami.
Jeden z takich wieczornych spacerów przyniósł mi znajomość z W. - późniejszym i teraźniejszym Księciem z bajki. W. nie ukrywał nigdy zauroczenia intensywną czerwienią ust, gdy po kilku rozmowach na ten temat wyjęłam w końcu psychologiczne spekulacje na stół, tylko się roześmiał i dodał, żebym na następną randkę włożyła czerwone szpilki.

Czerwona szminka przyciąga wzrok, pokazuje odwagę, pewność siebie i wysoką samoocenę kobiety, która jej używa. Kobiety, która nie boi się skojarzeń i klasycznej elegancji. Dziś z pewnością nazwałabym szminki atrybutem uwodzicielki - chociaż nadal tak jest postrzegana. Nazwałabym ją łapaczką spojrzeń, zawłaszczaczem uwagi - a gdy masz już ich uwagę, to możesz wykorzystać to najlepiej jak się da.

Tyle z obserwacji i eksperymentu. Do czerwonej szminki wracam często. Są tygodnie, gdy codziennie mam ją na sobie, tak dla własnej wygody i lepszego samopoczucia. Początkowy "efekt czerwonej szminki" (nie, nie ten z czasów kryzysu lat 30.) minął. Ludzie przyzwyczajają się do wszystkiego, nawet do szminek, teorii ukrytych seksualności, czy Freuda i nabierają do tego dystansu :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
53,078
BIAŁO-CZARNA. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Polub

Dołącz