![]() |
źródło |
Nagle, wcześniej niechętni dżentelmeni chcieli potrzymać mi torebkę, wyjść na spacer, poczęstowali fajką przed zajęciami.
Jeden z takich wieczornych spacerów przyniósł mi znajomość z W. - późniejszym i teraźniejszym Księciem z bajki. W. nie ukrywał nigdy zauroczenia intensywną czerwienią ust, gdy po kilku rozmowach na ten temat wyjęłam w końcu psychologiczne spekulacje na stół, tylko się roześmiał i dodał, żebym na następną randkę włożyła czerwone szpilki.
Czerwona szminka przyciąga wzrok, pokazuje odwagę, pewność siebie i wysoką samoocenę kobiety, która jej używa. Kobiety, która nie boi się skojarzeń i klasycznej elegancji. Dziś z pewnością nazwałabym szminki atrybutem uwodzicielki - chociaż nadal tak jest postrzegana. Nazwałabym ją łapaczką spojrzeń, zawłaszczaczem uwagi - a gdy masz już ich uwagę, to możesz wykorzystać to najlepiej jak się da.
Tyle z obserwacji i eksperymentu. Do czerwonej szminki wracam często. Są tygodnie, gdy codziennie mam ją na sobie, tak dla własnej wygody i lepszego samopoczucia. Początkowy "efekt czerwonej szminki" (nie, nie ten z czasów kryzysu lat 30.) minął. Ludzie przyzwyczajają się do wszystkiego, nawet do szminek, teorii ukrytych seksualności, czy Freuda i nabierają do tego dystansu :)